Czynniki ryzyka


Największe ryzyko podejmuje mężczyzna uprawiający seks z mężczyzną wstrzykującym sobie dożylnie narkotyki. Najmniejsze ryzyko wiąże się z kontaktem heteroseksualnym, pod warunkiem, że ani kobieta, ani mężczyzna nie używa narkotyków dożylnie. (Zakażenia w następstwie przetaczania krwi zostały obecnie praktycznie wyeliminowane przy istniejącym systemie kontrolowania magazynowanej krwi).

W zasadzie każda aktywnie seksualna osoba powinna się liczyć z ryzykiem i mieć świadomość, że w przypadku AIDS stawką jest życie. Tylko abstynencja seksualna jest gwarancją bezpieczeństwa. Poniżej omówimy w trzech grupach różne zachowania seksualne: najbardziej ryzykowne, dość ryzykowne i mało ryzykowne. Umożliwi ci to podejmowanie w każdej sytuacji przemyślanych decyzji.

Najbardziej ryzykowne formy kontaktu seksualnego (zakażenie się wirusem HIV jest prawdopodobne w wysokim stopniu):

* rola biernego partnera - zarówno mężczyzny, jak i kobiety - podczas seksu analnego, choćby partner będący stroną aktywną używał prezerwatywy,
* stosunek seksualny z homoseksualistą lub mężczyzną biseksualnym,
* używanie wspólnej igły do dożylnych wstrzyknięć narkotyku (amfetaminy, heroiny, kokainy),
* stosunek seksualny z osobą, która używa dożylnie narkotyków,
* uprawianie seksu z wieloma partnerami (z więcej niż jednym w ciągu roku), * seks z partnerem, który ma jeszcze innych partnerów,
* używanie wspólnych wibratorów i innych tego typu gadżetów,
* stosunek pochwowy bez zabezpieczenia prezerwatywą i środkiem plemnikobójczym,
* fellatio, gdy mężczyzna nie założył prezerwatywy i nie kontroluje wytrysku,
* cunnilingus, gdy kobieta jest w okresie menstruacji.

Wymienione wyżej zachowania seksualne zakwalifikowane zostały jako najbardziej niebezpieczne, dlatego że w ich trakcie jest możliwy bezpośredni kontakt krwi z krwią oraz spermy z krwią, a wirus HIV, jak wiadomo, rezyduje u osoby zakażonej właśnie we krwi i w spermie. Włączono do tej grupy zachowań używanie przez narkomanów wspólnej igły, ponieważ w tej sytuacji także dochodzi do kontaktu krwi z krwią - pozostała na użytej igle resztka krwi zostaje przy wstrzyknięciu wprowadzona bezpośrednio do krwiobiegu drugiej osoby - a to oznacza wysoki stopień ryzyka.
Seks analny jest bardzo niebezpieczny, ponieważ ruchy członka w odbycie mogą łatwo uszkodzić bardzo ukrwioną w tym miejscu błonę śluzową. To jakby szerokie otwarcie drzwi dla wirusa. Jeśli jest obecny w spermie partnera aktywnego, trafia bezpośrednio i w dużych ilościach do krwiobiegu partnera biernego. Prezerwatywa, nawet dobrej jakości, nie jest wystarczająco pewną ochroną, ponieważ może zostać uszkodzona w wyniku silnego tarcia, jakie ma miejsce przy stosunku analnym. Gdy pęknie, wówczas wirusy wnikają z nasieniem w każde uszkodzone miejsce błony śluzowej odbytu.
Gdy seks analny ma brutalną formę i polega na manualnym pobudzaniu partnera, wówczas wysokie ryzyko dotyczy obydwu (czy obydwojga) partnerów. Błona śluzowa odbytu jest delikatniejsza niż błona pochwy i bardziej podatna na uszkodzenia. Ocieranie się uszkodzonej śluzówki o ewentualne skaleczenia czy uszkodzenia skóry dłoni umożliwia przeniesienie się wirusa przez kontakt krew-krew z partnera biernego na aktywnego, i odwrotnie. Całowanie odbytu jest niebezpieczne dla partnera aktywnego.
Seks z homoseksualistą lub mężczyzną biseksualnym to duże ryzyko z uwagi na częstość zakażeń w populacji gejów. To samo dotyczy populacji narkomanów i dlatego kontakty seksualne z osobą używającą dożylnie narkotyków grożą zakażeniem.
Wielu partnerów seksualnych - więcej niż jeden w ciągu roku - wiąże się po prostu z większym prawdopodobieństwem kontaktu z kimś, kto jest zakażony wirusem. Groźba potęguje się, gdy ma się kilku partnerów w krótkim okresie czasu, powiedzmy w ciągu miesiąca, ponieważ do zwiększonego prawdopodobieństwa zetknięcia się z osobą zakażoną dołącza się element ryzyka związanego z przypadkowością takich kontaktów. O partnerze niewiele się w takich razach wie, a raczej trudno liczyć na to, że będzie sam informował o swoich ewentualnych kłopotach - chorobie wenerycznej czy nosicielstwie HIV. Poza tym może nie zdawać sobie sprawy z tego, że jest chory wenerycznie czy zakażony wirusem HIV. Z tych samych powodów nie jest wskazane współżycie z osobą, która ma czy miała licznych partnerów.
Niebezpieczeństwo używania wspólnych wibratorów i innych tego typu gadżetów polega na tym, że na przedmiocie może pozostać zakażona krew lub wydzielina narządów płciowych osoby, która się nim posługiwała. Kolejna osoba może zostać zakażona, jeśli zanieczyszczony przedmiot zetknie się z jakimś uszkodzeniem na jej skórze lub błonie śluzowej.
Stosunek pochwowy stwarza wirusowi podwójną szansę przeniesienia się z osoby na osobę. Kobieta jest narażona na zakażenie, jeśli w wyniku tarcia zostanie uszkodzona błona śluzowa pochwy, ponieważ wtedy do krwiobiegu wniknie wirus obecny w nasieniu. Mężczyzna jest narażony, jeśli obecny w wydzielinie pochwowej wirus znajdzie drogę do jego krwiobiegu przez jakieś uszkodzenie, choćby najmniejsze, w jakimkolwiek miejscu na członku. Niektórzy specjaliści uważają, że to drugie zagrożenie nie jest wielkie, ponieważ w wydzielinie z pochwy nie ma nigdy dużych ilości wirusa. Mimo to rozsądek nakazuje stosować prezerwatywę, najlepiej w połączeniu z środkiem plemnikobójczym zawierającym nonoksynolon-9, który wydaje się być skuteczną bronią przeciw wirusom. Środek ten w postaci pianki kobieta aplikuje sobie przed stosunkiem do pochwy, a w postaci żelu - na błonę dopochwową. Mężczyzna używa nonoksynolonu-9 w kremie do smarowania prezerwatywy od wewnętrznej strony. Produkuje się już prezerwatywy z warstwą kremu. Trzeba jednak przeczytać etykietkę, żeby się upewnić, czy warstwa kremu zawiera substancję plemnikobójczą, czy też ma służyć jedynie większemu komfortowi użytkownika. Kupując prezerwatywę (z lateksu, bo jest najbezpiecrniejsza), szukaj na opakowaniu słowa nonoksynelon-9. Jest to środek plemnikobójczy, który zabija także wirusa HIV.
Fellatio jest niebezpieczne i dla kobiety, i mężczyzny, jeśli kończy się wytryskiem, a mężczyzna nie założył na członek prezerwatywy. Jeśli jego sperma jest zakażona, wirus HIV ma dużą szansę, by wniknąć do krwiobiegu kobiety przez błonę śluzową jej jamy ustnej. Taką sposobność stwarza najdrobniejsze nawet naruszenie całości śluzówki - otarcie czy pęknięcie - spowodowane choćby przypadkowym ugryzieniem się w język czy energicznym masażem dziąseł ostrą szczoteczką do zębów. Kierunek odwrotny przenoszenia się wirusa - z zakażonej śliny na męski członek - powinien być traktowany, zdaniem wielu ekspertów, jako bardzo realne zagrożenie.
Cunnilingus stanowi dla mężczyzny poważną groźbę, jeśli partnerka jest nosicielką wirusa, a do kontaktu seksualnego dochodzi w okresie jej menstruacji. To dla wirusa wyjątkowo dobra szansa dostania się z zakażoną krwią partnerki do krwiobiegu partnera, jeśli ma on uszkodzoną śluzówkę języka, dziąseł, gardła, a to jest zawsze możliwe.

Ryzykowne formy kontaktu seksualnego (zakażenie się wirusem HIV jest prawdopodobne, choć ryzyko dużo mniejsze niż w grupie omówionej powyżej):

* stosunek pochwowy nawet z pełnym zabezpieczeniem (prezerwatywa i środek plemnikobójczy), jeśli odbywa się z przygodnym znajomym/znajomą,
* fellatio bez prezerwatywy, choćby mężczyzna kontrolował wytrysk,
* odurzanie się narkotykami i alkoholem przed seksem,
* głębokie pocałunki z językiem w ustach partnera, zwłaszcza gdy jest to osoba mało znana, tak że nie można wykluczyć, iż używa dożylnie narkotyków, a w przypadku mężczyzny - że uprawia seks również z mężczyznami.

Stosunek pochwowy zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko, nawet wtedy, gdy partnerzy pamiętają o tym, żeby się zabezpieczyć prezerwatywą i żelem plemnikobójczym. Zdarzyć się może, iż prezerwatywa pęknie lub ześlizgnie się z członka podczas stosunku, a wtedy kobieta jest narażona na kontakt ze spermą. Jeśli nie zna dobrze partnera - nie wie, czy przypadkiem nie używał dożylnie narkotyków lub czy nie miał stosunków homoseksualnych - musi liczyć się z ryzykiem. Nawet przy dłuższej znajomości z partnerem kobieta nie może być pewna, czy nie ukrywa on przed nią jakiegoś wstydliwego epizodu ze swego życia. Czasami tego typu wspomnienia po prostu wypiera się z pamięci. Partner mógł także kiedyś w przeszłości wstrzyknąć sobie narkotyk lub mieć stosunek homoseksualny w stanie zamroczenia alkoholowego i w ogóle nie jest świadom faktu, że się naraził na zakażenie wirusem HIV. Z tych samych powodów prezerwatywa i nonoksynolon-9 nie chronią w stuprocentach mężczyzny, który ma stosunek z kobietą. Uszkodzenie lub ześlizgnięcie się prezerwatywy jest możliwe i możliwe jest także, że partnerka - wbrew pozorom - jest seropozytywna. Najuczciwsza wobec partnera dziewczyna nie będzie go ostrzegać, jeśli nie wie, że jest zakażona. Przekaże wirusa nic nie podejrzewającemu mężczyźnie, podobnie jak go nabyła - w sytuacji, którą postrzegała jako całkowicie bezpieczną.
Fellatio bez prezerwatywy, ale także bez wytrysku do ust kobiety, jest dość bezpieczne w porównaniu z innymi rodzajami zbliżenia, ale też nie jest wolne od ryzyka. Żaden odpowiedzialny specjalista nie zapewni kobiety, że nie zarazi się ona od seropozytywnego partnera przez kontakt usta-wydzielina z penisa (pojawia się ona u pobudzonego mężczyzny przed wytryskiem), choć skądinąd uważa się, że ilości wirusa w tej wydzielinie są znikome i nie powinny spowodować zakażenia.
Cunnilingus - z wyjątkiem sytuacji, kiedy kobieta ma akurat menstruację - wydaje się podobnie bezpieczną formą seksu, gdyż wydzielina z pochwy także nie zawiera większych ilości wirusa. Wiedząc jednak, że dziewczyna używała dożylnie narkotyków lub miała kontakty z narkomanami czy homoseksualistami, lepiej nie podejmować ryzyka.
Seks w stanie upojenia alkoholowego lub odurzenia narkotykami zawsze zawiera w sobie element ryzyka. Mężczyzna może zapomnieć o nałożeniu prezerwatywy, a kobieta o użyciu środka plemnikobójczego. Każde z nich może zrobić to niezgodnie z regułami sztuki. Nie ma pewności, że przy fellatio nie dojdzie do doustnego wytrysku. Przede wszystkim jednak po alkoholu i narkotykach łatwo o przypadkowe kontakty seksualne, lekceważenie niebezpieczeństwa, zarówno zarażenia się, jak i niepożądanej ciąży.
Głębokie pocałunki usta-usta są w zasadzie uważane za najbezpieczniejszą formę zbliżenia, ponieważ ślina wydaje się być niekorzystnym środowiskiem dla wirusa. Z drugiej strony partnerzy mogą mieć paradentozę (krwawiące dziąsła) i/lub skaleczenia czy uszkodzenia śluzówki jamy ustnej, a wtedy wirus ma szansę przeniesienia się z jednego na drugiego przez krew. I w tym więc przypadku kontakty przypadkowe i z osobami z grup ryzyka nie dają poczucia bezpieczeństwa.
Mało ryzykowne formy kontaktu seksualnego (zakażenie się wirusem HIV jest w zasadzie możliwe tylko teoretycznie):

* przytulanie się, obejmowanie się, pocałunki,
* petting polegający na dotykaniu ciała partnera/partnerki - okrytych ubraniem części ciała i odsłoniętych,
* petting polegający na całowaniu ciała partnera/partnerki, pod warunkiem unikania kontaktu ust ze świeżymi skaleczeniami, zadrapaniami i widocznymi otarciami na skórze oraz kontaktu język-usta, usta-genitalia i usta-odbyt,
* każdy rodzaj wzajemnego masażu,
* erotyczna rozmowa,
* wspólny prysznic czy kąpiel,
* wzajemna masturbacja.

Potrzeba szukania i propagowania takich sposobów osiągnięcia seksualnej przyjemności, które nie wiązałyby się z zagrożeniem życia, podyktowana została narastającym strachem przed AIDS. Zachowania seksualne wymienione w trzeciej, ostatniej, grupie mieszczą się w tej kategorii. Nie musisz traktować ich jako ograniczających cię przykazań na teraz i na resztę życia. Zastanów się jednak, sam lub we dwoje, ile mogą dać satysfakcji i czy nie wystarczają jako seksualna manifestacja wiążącego was uczucia. Spójrz także na nie z praktycznego punktu widzenia.
Nie chcąc narażać swego zdrowia i życia, a jednocześnie nie chcąc w ogóle rezygnować z seksu, możesz podjąć wspólnie z partnerem czy partnerką decyzję, że póki się lepiej nie poznacie i nie obdarzycie się nawzajem pełnym zaufaniem, wasze zbliżenia nie wykroczą poza mało ryzykowne formy kontaktu seksualnego.
Można się z partnerem umówić, że poddacie się jednocześnie badaniom w kierunku HIV i innych chorób przenoszonych drogą płciową i wyznaczycie sobie sześciomiesięczny okres karencji (do następnego testu, który by potwierdził, że nie jesteście zakażeni HIV). W tym czasie powstrzymacie się od bardziej ryzykownych zachowań, na które z poczuciem bezpieczeństwa pozwolicie sobie później. Być może nie robiąc postanowień ani deklaracji uznacie mało ryzykowne kontakty seksualne za w pełni satysfakcjonujące, co nie znaczy, iż nie zdarzy wam się zbliżenie, które z racji wysokiego ryzyka wymienialiśmy tu w drugiej czy pierwszej grupie.
Każdy ostatecznie dokonuje w tych sprawach wyborów, jakie mu dyktuje własny rozsądek, indywidualne zapotrzebowanie na poczucie bezpieczeństwa i oczywiście, intensywność odczuwania potrzeb seksualnych. Wybory zależą także od wieku, usposobienia, rodzaju więzi z partnerem. Czasem podyktowane są doraźnym nastrojem. Nie chodzi tu o wyliczenie wszystkich czynników. Chcemy tylko podkreślić, że opinie ekspertów na temat ryzyka związanego z tą sferą życia mogą być jedynie ułatwieniem do podejmowania samorządnych decyzji w określonych przypadkach i sytuacjach.
Bez względu na to, jakie będą te decyzje, nie powinny abstraować od rzeczywistości, w jakiej żyjemy. Choroby przenoszone drogą płciową, w tym AIDS, szerzą się wśród nas. Każdy musi się z tym faktem liczyć i tak postępować, by nie narażać siebie ani osoby, którą darzy uczuciem.
Stopień zagrożenia w zależności od płci. Ponieważ w pierwszych latach po rozpoznaniu AIDS zachorowania występowały prawie wyłącznie w populacji homoseksualistów, od razu nasunęło się pytanie, czy wirus HIV przenosi się również drogą kontaktów heteroseksualnych - z mężczyzny na kobietę i odwrotnie. Nie ma obecnie żadnych co do tego wątpliwości, ale na tym kończy się pełna zbieżność opinii ekspertów. W definiowaniu warunków i okoliczności, w jakich dochodzi do zakażenia między kobietą i mężczyzną, oraz w ocenach stopnia ryzyka związanego z płcią zdania ekspertów mniej lub bardziej się różnią.
Większość specjalistów skłania się ku opinii, że infekcję łatwiej nabywa kobieta od mężczyzny niż mężczyzna od kobiety.
Nie dysponując odpowiednim materiałem porównawczym na poparcie tej tezy, dowodzą swej racji, powołując się na sposoby przenoszenia się wirusa. Podczas stosunku pochwowego członek wyrzuca spermę bezpośrednio do pochwy lub do prezerwatywy wewnątrz pochwy, więc ciało kobiety jest z natury odbiorcą tej akurat wydzieliny ustrojowej, w której - w przypadku nosicielstwa mężczyzny - obecny jest wirus. Podczas stosunku analnego, zaliczanego do najbardziej ryzykownych zachowań seksualnych, w następstwie silnego tarcia łatwo dochodzi zarówno do uszkodzenia prezerwatywy, jak i śluzówki odbytu (w obrębie której już mogą być patologiczne zmiany z innych zupełnie powodów), więc seks analny między mężczyzną i kobietą jest równie niebezpieczny dla niej jako strony biernej, jak stosunek homoseksualny dla mężczyzny występującego w roli partnera biernego.
Mniej ryzykowny dla obydwu stron jest stosunek pochwowy, ponieważ błona śluzowa pochwy lepiej znosi ocieranie się o nią członka niż śluzówka odbytu. Zakładając jednak, że zmiany na skórze i śluzówce narządów płciowych-otwierające wirusowi drogę do wewnątrz organizmu - mogą mieć zarówno mężczyźni, jak i kobiety, dotychczasowe obserwacje wskazują na to, że drobnoustrój ten łatwiej przenosi się ze spermą niż z wydzieliną z pochwy.
Idąc dalej tym tropem, niektórzy eksperci twierdzą nawet, że zakażenie mężczyzny w następstwie stosunku z prostytutką najczęściej jest spowodowane kontaktem z pozostałym w jej pochwie zakażonym nasieniem któregoś z poprzednich jej partnerów. Uważają zakażenie się mężczyzny wirusami pochodzącymi z jej ustroju za mało prawdopodobne, z uwagi na to, że wydzielina z pochwy zawiera niewielkie ich ilości.
Niemała jednak grupa specjalistów wierzy w łatwość zakażenia się od kobiety. Twierdzą oni, że wskaźniki częstości zakażeń tą i odwrotną drogą są porównywalne, z mało znaczącą przewagą zakażeń kobiet od mężczyzn.
Zgodność panuje co do tego, że wirus HIV ma większe szanse przenoszenia się w obydwu kierunkach, jeśli jedno z partnerów jest chore wenerycznie. To jest raczej oczywiste, ponieważ w przebiegu większości chorób przenoszonych drogą płciową pojawiają się na narządach płciowych zmiany, które ułatwiają wirusowi HIV drogę do krwiobiegu.
Podobnie nikt nie kwestionuje tego, że stopień narażenia na zakażenie pozostaje w bezpośredniej zależności od liczby partnerów seksualnych - co dotyczy obydwu płci. Zrozumiałe jest, że im częściej zmienia się partnerów, tym więcej jest możliwości natknięcia się na osobę zakażoną. Dla zobrazowania, jak kształtuje się wskaźnik zagrożenia w zależności od liczby i rodzaju kontaktów seksualnych, przytoczymy wyniki jednego z badań, którymi objęto trzy jednakowe liczebnie grupy osób w tym samym wieku: homoseksualistów chorych na AIDS, homoseksualistów bez objawów AIDS i osoby heteroseksualne bez objawów. Porównywano w tych grupach liczbę partnerów seksualnych w ciągu dotychczasowego życia badanych. W grupie chorych na AIDS homoseksualistów doliczano się 1100 partnerów, a w grupie homoseksualistów bez objawów AIDS - 500, podczas gdy w grupie badanych uprawiających seks wyłącznie z płcią przeciwną - tylko 25 partnerów. Warto zwrócić uwagę na ogromną różnicą między liczbami partnerów w związkach homoseksualnych i heteroseksualnych. Zrozumiałe się staje, dlaczego orientacja homoseksualna wiąże się z podwyższonym ryzykiem zakażenia i zachorowania.
Żeby jednak w tym momencie ktoś, kto doliczy się nie więcej niż kilku partnerów seksualnych, nie poczuł się bezpiecznie i nie zaniedbywał środków ostrożności, przypominamy pewne fakty, o których już mówiliśmy:

* po pierwsze - wirusa HIV można nabyć przy pierwszym kontakcie z osobą zakażoną,
* po drugie - nie znamy metody zniszczenia wirusa w organizmie osoby zakażonej,
* po trzecie - choroba AIDS jest, jak dotąd, nieuleczalna.

Jaki stąd wniosek? Każdy kontakt seksualny oznacza ryzyko - ktoś beztroski i pechowy może się zakazić podczas pierwszego w życiu stosunku i zawiśnie nad nim groźba śmierci, równie realna, jak w przypadku osoby, która zaraziła się od dwudziestego partnera seksualnego po roku współżycia z nim.