Robert

To właśnie my...

Ania

Myślę przede wszystkim że jest czas i godzina na odnalezienie swego miejsca w życiu. Każdy z nas posiada w sobie tą cząstkę która każe mu trwać i nadaje sens jego istnieniu, trzeba to sobie tylko uświadomić. Uświadomić i zrozumieć... Tak, nie każdemu dane jest pojąć to co rysuje przed nim życie, to odwieczna zagadka. Cóż, długo szukałem.. Bardzo długo.. Nie ma w okolicy takiego miejsca gdzie nie pytałbym o stare

Myślę, że kulturą Indian interesowałam się już od bardzo dawna, z resztą pewnie każdy w swym dzieciństwie choć raz zapragnął założyć pióropusz, czy skórzaną suknię i popędzić galopem przez prerię na łaciatym mustangu... Ja jednak przez wiele lat nie wychylałam się poza sferę marzeń, po prostu wydawało mi się, że nikt nie brałby tego nigdy na poważnie, no cóż, jak się okazało, myliłam się.

  wycinki z gazet ze zdjęciem Pierra Brice'a. Niektórzy z młodszych spytają zapewne "a kto to?" Człowiek od którego zaczęła się moja wielka przygoda z Indianistyką, Europejski Indianin, budzący wiele podziwu, sympatii jak i kontrowersji, wódz Apaczów, Winnetou. Nie ma w bibliotece książki Karola May której bym za dziecka nie przeczytał. Dziś wiem że była to fikcja dla której mimo wszystko żywię szacunek i sympatię. Dlaczego? - spytacie - ponieważ gdyby nie on nigdy nie poznałbym tego wspaniałego narodu i nie odnalazł prawych wartości jakimi były więzień, May, nasycił karty swych powieści. Gdyby nie May, nigdy by mnie to nie zainteresowało... Parę lat temu zdawało mi się że jestem 'inny', jestem idealista, zagubionym sam pośród dziwnych poglądów i wymarłej kultury. Dziwnym trafem załączyłem telewizor, i przełączyłem na program: "Man do Materny - Materna do Mana". Jak się zapewne domyślacie nastąpił szok:) Stwierdziłem że w Polsce są nie tylko ludzie którzy interesują się tą kulturą ale również posiadają wspaniałe stroje które ciężką pracą własnych rąk wykonali. Zapadło postanowienie: "Zdobędę kontakt". Ale cóż, łatwe to nie było i dopiero gdy dopadłem modem, dostęp do Internetu a później stałe łącze, udało mi się ten kontakt zdobyć. Był nim Żuczek. To on cierpliwie prowadził mnie właściwymi ścieżkami, wprowadził w podstawy, stał się mistrzem, bratem, ojcem. Dzięki Ci za to wszystko bracie. Później poznałem Anię, nie byłem już sam, to umacnia i buduje, jak to mówią 'razem łatwiej'. Wiele pomógł mi też Darek, Bluewindem zwany, hihi (jak tam papcio, żyjesz?), wprowadził w grono, poznał z ludźmi. Wierzę że jeśli jest więcej osób takich jak on to nasze PRPI nigdy nie skruszeje. Wierze również że każdy kto to przeczyta zastanowi się choć przez chwilę "Co ja sam mógłbym wnieść do Ruchu by było lepiej? Jak mógłbym w nim zaistnieć?". Pamiętajcie że to my, Indianiści tworzymy Ruch, jesteśmy jego siłą. Howgh!

 

Odkąd zaczęłam się tym zajmować nieco bardziej na poważnie udało mi się zrozumieć wiele rzeczy, o których dawniej zupełnie nie miałam pojęcia, a także wiele nauczyć. Pamiętam swoje pierwsze kroki, kiedy to (zupełnie?) przez przypadek trafiła mi w ręce trylogia A. Szklarskiego "Złoto Gór Czarnych". Zdaje się że chyba większość Indianistów zaczynała podobnie... Gdzieś tam, ukryty w głębiach podświadomości, mit o wolności, swobodzie i wietrze we włosach. To coś czasami odżywa i człowiek nagle jakby budzi się do nowego życia. Przede wszystkim zaczyna się szukać, gdzie? Oczywiście w sieci... Biblioteki też, w porządku... ja jednak pamiętam że najpierw zajrzałam właśnie w sieć. Oboje nas z Robertem połączyła ta sama strona, czyli Strona Żuczka, miłośnika Indian Crow. Fakt, że sami jesteśmy miłośnikami kultury Lakotów, niczego tu nie zmienił, strona Żuczka (a potem osobista przyjaźń) dała nam z pewnością fantastyczny początek. Po jakimś czasie oczywiście okazało się, że to wszystko, co znajdowałam, to były tylko powierzchowne, często lakoniczne informacje, podczas gdy mnie ciągnęło, i nadal ciągnie głębiej... Zaczęłam 'dokopywać się' do źródeł, wyszukiwać ciekawostki, na równi z rzeczami, o których po prostu rzadko się mówi. I tak, zwykłe początkowo zainteresowanie, stopniowo przerodziło się w pasję, którą, moim marzeniem jest, pragnienie zarazić jak najwięcej ludzi. Ludzi takich jak ja, czy Robert, może czasem zagubionych, wciąż szukających swojej własnej ścieżki w życiu. Tych, którzy kochają przyrodę i możliwość przebywania w pełnym z nią kontakcie, jak również tych, których cieszy każda rzecz, wykonana samodzielnie, nawet ta najprostsza... Strona ta powstaje więc z myślą o każdym, kto pragnie wkroczyć na lakocką ścieżkę, a także o wszystkich tych, którzy już od dawna nią kroczą, i którzy zawsze byli i zawsze będą naszymi wzorami i mistrzami.

 

Sisoka - Drozd

Hiha Ska - Biała Sowa