Poezja-Sławomir Tomczak

Recenzenci


Recenzje...

Janusz Paluch

I stał się cud...

Czym jest cud, każdy chyba wie. Nawet ten, który go nie doświadczył. Na cud czeka poeta łódzki SŁAWOMIR TOMCZAK. Tak przynajmniej wyznaje w tytule swojej debiutanckiej książki poetyckiej "Czekanie na cud". Poeci wiedzą,że tak naprawdę to każdy utwór jest dla nich cudem, olśnieniem spadającym często w nieoczekiwanych momentach i miejscach. Uwierzyłem poecie i wraz z nim podążyłem po kartach książki dzieląc jego oczekiwania...

Znamienne credo poety przyświecające temu tomikowi właściwie możemy znaleźć już w pierwszym, utworze, bez tytułu:

moje dni jak mrówki
na wybiegu dla słoni
jedynie cud może
uratować przed zgnieceniem

Proste porównanie mrówek do często bezsensownie przemijających godzin, dni lat, w końcu nawet kultur. Puentuje poeta:

a jednak
ryzykuję każdego dnia


miłość

I myślę, że w jego mniemaniu ten dzień, kiedy "mrówce" udaje się uniknąć unicestwienia, to moment, kiedy powstaje wiersz jako przepustka do nowego dnia! I dzięki temu zawadiackiemu wręcz ryzykowaniu poety Tomczaka, możemy czytać interesujący ze wszech miar tom wierszy. Tak, jak i dzięki miłości, ludzkość od wieków istnieje, tyle że beznamiętnie i świadomie unicestwiając swe naturalne środowisko. Nie potrafię sobie od lat odpowiedzieć na pytanie, czy jest to warunek postępu? A przecież ryzykowanie miłości jest motywem przewodnim w tym tomiku, jak i w każdym ludzkim istnieniu. Autor potwierdza to,przyznając się:

idę po cienkiej tafli przeznaczenia
szukam skrzydeł

Jestem przekonany, iż o ile każdy z nas wędruje przez życie - często nie zdając sobie sprawy, że po - co krok - niebezpiecznie uginającej się, tafli przeznaczenia, to tylko niewielu (do tej grupy nie zaliczę też poetów) poszukuje mitycznych skrzydeł.
Ale nie jest Tomczak pięknoduchem noszącym głowę wysoko w obłokach. To on jest dyktatorem emocji pojawiających się podczas czytania wierszy. Trzyma czytelnika na każdym kroku w ryzach swą poezją,przestrzegając choćby przed rozpaleniem marzeń do "czerwoności". Nie zabiera nam praw do marzeń. Gdyby sam nie był marzycielem, pewnie nie pisałby wierszy. Daje nam receptę - jak doświadczony mag - na marzenia, zalecając jak tę sprawdzoną miksturę używać:

marzenia smakuj
jak ptak okruszki
by nie zachłysnąć się zbyt wcześnie
pewnością


bo pewność
zabija
na pewno

Brzmi to wprawdzie jak przestroga empirycznie testowana - kto wie, może niejednokrotnie - przez poetę. Ale warta zapamiętania i przestrzegania.
Bardzo interesująco ukazuje poeta proces starzenia się człowieka (chociaż cóż może powiedzieć o starości człowiek mający 31 lat ?!), który objawia się tym, iż coraz mniej się pisze, wolniej oddycha, chodząc niepewnym krokiem, bo:

na plecach ciężki worek
zakurzona ochota smakowania codzienności

..która przytłacza nas coraz bardziej ku ziemi... I choć życie, ta oszalała codzienność, wymaga od nas,by:

intensywniej
spożywać słońce i wiatr

...to jakoś nic nie jest w stanie pobudzić już do tej aktywności. I pomału - jak pisze poeta, a my za nim powtarzamy -

a ja zasypiam
przy krzyżu

...oddajemy się Morfeuszowi, zapadając w śmiertelny sen, z wolna odchodząc w niebyt
Myliłby się jednak ktoś, kto po tym co wcześniej powiedziałem, zakwalifikował poetę do grona piszących jedynie o miłości, przemijaniu, Bogu. Choć i ta tematyka w wierszach Tomczaka wyraźnie się zaznacza.
Jak kubeł zimnej wody na rozgrzanego czytelnika spadnie wiersz "czwarte przykazanie". Opowiada o prezencie urodzinowym od matki w postaci pistoletu kaliber 8 mm. Któż z nas, mam na myśli tę męską część społeczeństwa, nie posiadał zabawki w postaci pistoletu zakupionego przez rodziców? Zabijał nim wokoło wszystko, co się tylko ruszało. Ale nie myślał o śmierci i odpowiedzialności. Kiedy jednak uświadomimy sobie owo wirtualne skądinąd spustoszenie czynione wówczas zabawką, nie będzie nam do śmiechu... Dlatego od tamtego czasu poeta chodzi z blizną po kuli w duszy. Kiedy uświadamia sobie ten stan, myśli o najgorszym i najprostszym rozwiązaniu jednocześnie. Ucieczce w niebyt, jaką załatwia strzał w głowę. Ale czy warto? I to tylko dlatego, że "dzieciństwo kłamie"? Ale przed tym najstraszniejszym rozwiązaniem powstrzymuje go wiara...

gdyby nie Bóg
miałbym żal do siebie
że jestem

I właśnie Bóg staje się dla poety, być może jedyną, "deską ratunku",bo to on

dzierga dla mnie
szczęście
na szydełku losu

Tomczak nie uchyla się w swojej twórczości przed tematyką ukazującą wspóczesność. Choć czyni to oględnie,nie natarczywie, wręcz anonimowo, Jednak ze stwierdzenia, że:

czasu już nie ma na pokój
wojny są bardziej opłacalne
niż cisza na morzu
(...)
i coraz bardziej bawi mnie
pociąganie za cyngiel
celuję prosto w przeznaczenie

wynika, że właściwie nie ma sensownego dla ludzkości przeznaczenia, rozwiązania, lepiej to, które nas czeka od razu unicestwić, czyli innymi słowy pozbawić się ciągu dalszego najdłuższego póki co serialu pt. "Dzieje ludzkości". Pojawia się więc dość pesymistyczny wątek, braku nadziei... I nie jest to nic nowego w twórczości szczególnie literatów urodzonych w latach 70 - tych.
Nihilizm i bunt jest właściwą cechą pewnego wieku każdego pokolenia. Nie postrzegam buntu - przynajmniej wyrazistego - u Tomczaka. Może już z tego wyrósł? Może dopiero doń dojdzie? W jego twórczości dominuje jednak mądrość życiowa i trzeźwość umysłu. Kto wie - może to wynik doświadczeń życiowych? Konieczności brania się z życiem - i to w niełatwym przecież dla wielu czasie - za bary?
Stąd też pojawienie się różnych "psychodelicznych psalmów" śpiewanych w towarzystwie śmierci, w przybraniu w gwiaździstą flagę unii europejskiej , jakby miała być całunem pogrzebowym. I właściwie od tego momentu, rozumiem naszego wejścia w struktury UE, nie ma już żadnych wartości dla mniej lub bardziej możnych tego świata decydujących o losach ludzkości, zwykłego życia anonimowego człowieka pozbawionego brutalnie pracy. Dostrzegamy, że kości o jutro zostały rzucone. Depcze się wszelkie autorytety, w tym również wartości moralne, wartości wypływające z religii naszego rzymsko - katolickiego kościoła, a ludzie zniesmaczeni zaaplikowaną im pseudodemokracją, alienują się, lub dostosowują do niecnych wymogów współczesności. Jest to doskonały, jakże trafny opis naszej rzeczywistości. W wierszu "Ikar II", gdzie autor ukazuje człowieka twardego i nieugiętego! A jednak nie do końca

wiedziałem
że przyjdą kiedyś do ciebie
z propozycją
abyś sprzedał Boga

I stajemy się świadkami, jak trawiony wyrzutami Ikar chce skakać w przepaść, a poeta mu uzmysławia, że nawet jeśli skoczy, to i tak nie ucieknie przed swym sumieniem. I to jest przestroga, której adresatem jest każdy z nas!
Choć poeta skromnie mówi, że jego wiersze są pustą kartką - czekaniem na cud,to z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że zasłużenie doczekał się tego cudu. Jest nim tomik, który gorąco polecam wszystkim




Sławomir Tomczak, Czekanie na cud
Śródmiejski Ośrodek Kultury, Kraków 2004



Recenzje...

Magdalena Białas

O świecie, o człowieku, o nas i o tym, co najważniejsze...

  O świecie, o człowieku, o nas - o tym właśnie są wiersze składające się na tomik "CZEKANIE NA CUD" autorstwa Sławomira Tomczaka. A także o tym, co ważne i najważniejsze. O cudach także. Bo przecież zawsze ktoś czeka na jakiś cud... Bo przecież czasem się zdarzają. Świat, który poznajemy, wiersz po wierszu,jest nam bardzo znajomy. Część z nas zna go z własnego doświadczenia, część - "ze słyszenia" lub "z widzenia" (choćby z telewizji). Świat - (...)gdzieś pomiędzy błękitem nieba/a miastem podobnym/do wyziewu Gomory/(***nawet mówić już nie mam siły)/ojczyzna/na dworcowych kartonach("strach"). Ten świat to być może NASZE miasto, osiedle, dom...Nasze wieże Babel, które ciągle istnieją, które często sami budujemy...Wieże niezrozumienia i obojętności, zimne labirynty, z których co jakiś czas ktoś próbuje uciec, uwolnić się./urodził się w bloku/żył w bloku/a chciał poszybować/do nieba ("Ikar")Niestety, historia bywa okrutna. Lubi się powtarzać. I tamtemu, mitologicznemu Ikarowi i temu współczesnemu lot się nie udaje. Więc jest jeszcze jeden upadek, jeszcze jeden dramat, skwitowany krótkim:"trudna dzisiejsza młodzież". Świat. jak czarno- biała fotografia. Tylko czerń i biel, i odcienie szarości, innych kolorów brak. Więc nawet słońce, jeśli jest, jest szare. Smutne to. Bardzo smutne. Ale równocześnie- na szarym tle/widać/o wiele więcej prawdy/o mnie/i o Bogu który stoi tuż obok ("czarno-białe"). Wędrujemy więc słowami wierszy przez daleki-bliski nam świat. i zapewne sami wielokrotnie powtarzamy za poetą: idę po cienkiej tafli przeznaczenia/szukam skrzydeł(***widocznie nie stać nas).Skrzydła. Coś co pozwoli nam wznieść się ponad to wszystko. Oderwać się. Na chwilę, ale oderwać się. Wzlecieć, poczuć wolność,swobodę...Bo trudny to świat i trudne życie,gdy/ludzie boją się/być("strach")gdy-czuję że znów/idę/na Golgotę(***ciągle budzę się)- moja przyszłość/jakaś taka zamazana/jak szyby w moich oknach(***ciągle się budzę)- i gdy nawet/anioł stróż pobłądził/naiwnie wierzył że można wziąć wolne/od zmagania się ze złem (***tak rzadko piszę czyli). A ludzie muszą zmagać się ze złem. Ludzie których spotykamy w wierszach Sławomira Tomczaka to najczęściej ci, o których statystyki chciałyby zapomnieć, ludzie, którzy swoją obecnością "psują"obraz szczęśliwego życia i nie pasują do "świata reklam". Ale poeta o nich pamięta. Pamięta o tych,którzy przemierzają "kalwaryjskie drogi życia" (matka polka) i o tych , w których "wzrok czasu zabija(...)ostatnią żywą tkankę"("stary człowiek"). Poeta nie przechodzi obok nich obojętnie,ich los jest dla niego ważny. chce o nich opowiedzieć, powiedzieć: "Spójrzcie, oni są."I w momencie,gdy stopniowo ogarnia nas coraz większy smutek, gdy powoli ulegamy zwątpieniu rezygnacji, bo nie ma radości,nie ma przyszłości, bo wokół tylko strach i rozpacz, wtedy właśnie pojawia się to, co najważniejsze. To, bez czego niemożliwe jest czekanie na cud. Wiara,nadzieja,miłość...Te trzy słowa,słowa - klucze otwierają książkę - motto z Listu św. Pawła do Koryntian - potem wracają jak echo,pojawiają się jak drogowskazy, jak - dalekie i często słabe, ale jednak - światło. Wstrząsający jest wiersz "czwarte przykazanie".Przypomnę słowa dekalogu: "Czcij ojca swego i matkę swoją". Tymczasem w wierszu czytamy lakonicznie:matkę pamiętam/Tylko tyle - pamiętam. Matkę, która /na pierwsze urodziny/podarowała mi/rewolwer/kaliber 8mm. I chociaż przez chwilę oszukujemy się myśląc, że ten rewolwer to tylko taka niewinna dziecięca zabawka, to wkrótce dociera do nas dramatyczna prawda. Ten rewolwer spowodował "dziurę na duszy". Czy była to więc jedynie zabawka? Matka dała...No właśnie,co?Nadzieja...Na szczęście jest nadzieja./co rok tak samo się rodzi/nadzieja/na wyzdrowienie ("karta pacjenta"). I dobrze wiemy, a może tylko taka mamy NADZIEJĘ, że rodzi się nie tylko raz do roku, w zimie, podczas "wizyty w kościele". Więc jest nadzieja - "nadzieja na zmartwych - kochanie". Jest wiara. I jest Bóg, którego obecność ratuje przed zwątpieniem, rezygnacją i rozpaczą. /gdyby nie Bóg/miałbym żal do siebie/że jestem ("jestem) I chociaż/do końca świata nie jest daleko/dla mnie/to prawie już (***liście) to przecież/tuż obok Bóg/dzierga dla mnie/szczęście/na szydełku losu (***ciągle budzę się). Więc trzeba wierzyć i mieć nadzieję. /dlatego kocham każdy kolejny dzień (***kiedyś było inaczej). Słowa te pojawiają się jak słoneczne promienie i rozjaśniają mroki życia. "...z nich zaś największa jest miłość" pisał ś. Paweł. I rzeczywiście musi tak być skoro: ryzykuję każdego dnia/miłość (***dni moich nierównych). Miłość - siła i tajemnica. "W dłoniach rozgrzanych miłością wykluwają się anioły" (***podlej moją młodzieńczą ciekawość). Miłość wraca we wspomnieniach ("atena",***zamykam drzwi) , zastanawia nas, czy można otrzymać "nadmiar" miłości ("rzeźbiarz), rozważamy miłość i miłosierdzie ("Exodus"). A gdy czytamy kończące tomik słowa: i zobacz/stał się cud/ czujemy się pokrzepieni. Trudną drogę pokonujemy, doświadczamy trudnych i bolesnych stron życia, ale wiemy, że cuda są możliwe. I warto na nie czekać. Książka "Czekanie na cud" to debiut łódzkiego poety. Jest to udany, dobry, obiecujący debiut. Świadczy nie tylko o wrażliwości autora, ale także o jego poetyckich możliwościach, o umiejętności dokonywania "przekładu" na język poezji tego, co w codziennym, zwykłym życiu na pewno poezją nie jest. Daje się zauważyć pracę poety nad słowem, nad poszukiwaniem własnej drogi poetyckiej. Ponadto - a może przede wszystkim!- czuje się w tej poezji prawdę. Zarówno wtedy, gdy jest to efekt obserwacji świata, jak i wtedy, gdy wiersz jest osobistą rozmową z czytelnikiem, wyznaniem, zwierzeniem,czasem skargą, czasem rodzajem modlitwy. "...i o tym, co najważniejsze..". Zachęcam, aby każdy czytając wiersze Sławomira Tomczaka z tomu "Czekanie na cud", spróbował samodzielnie odszukać i nazwać to, co w nich najważniejsze...I aby każdy z nas odpowiedział sobie na pytanie, co dla niego jest ważne i najważniejsze...




Sławomir Tomczak, Czekanie na cud
Śródmiejski Ośrodek Kultury, Kraków 2004

Recenzje...

Eugeniusz Szulborski


Czekanie na cud



      Czekanie na cud Sławomira Tomczaka wprowadziło mnie w świat poezji wypływającej z głębi interesującego zamyślenia, budowanej z wersów przylegających do siebie i tworzących obrazy, a nie oderwane od siebie fragmenty nieokreślonego jutra. Już w wierszu otwierającym zbiór poeta mówi o trudnej roli myśli skazanej na trwanie i ryzyku miłości. Myśli są zwykle pracowite jak mrówki, zmienne jak pogoda uderzeń serca (s. 5). Poeta zapowiada hołubienie dobra, przedkładania pełni nad zwątpienie, poszukuje skrzydeł ikarowych, aby zrealizować marzenia. Wczoraj mam – stwierdza – ale oczekuję jutra. Marzenia to ocean pełen śniętych ryb, splatają się one w pewność, która zabija / na pewno (s. 8). Życie które nie jest niedzielę / zmieniło się w motyla, a ja chcę – twierdzi – ze zdrowych jeszcze pędów / wypuścić zielony liść / nadziei (s. 25). Pojawiają się tu poetyckie rozważania o chorobie, życiu, śmierci. Rozważania te stają się modlitwą o „piękne umieranie”.

      Ekonomia kojarzy się S. Tomczakowi z … cmentarzem, z przechodzeniem przez piekło, aby zbudować raj. Przysłowiowa już niemal nieopłacalność wszystkiego tkwi w nas, tak jak dzisiejsza moda na własną zaradność bez Boga (s. 26). Czas przyszły tkwiący w naszej wyobraźni dewaluuje wszystkie pomysły na inwestycje i kieruje je na cmentarz historii.

      Bylejakość, o której pisze poeta to most bez brzegów / dobro na skraju zła / pośrodku bezwład. I twierdzi: zawiesili mnie / pomiędzy sprzecznościami // jestem // w zapomnieniu (s. 27). Współczesny Ikar Tomczaka to ktoś, kto urodził się w bloku / żył w bliku / a chciał poszybować / do nieba i dlatego wyskoczył z dziesiątego piętra (…) wieży Babel (s. 32).

      Pokój to opłacalność wojen, gwiaździsta flaga i „spotkanie ze śmiercią” tych „ochrzczonych demokracją a pociągających za cyngiel” – ironizuje poeta. Owa ironia sięga aż do biblijnego jabłka i Ewy ciągle marzącej o wyzwoleniu, równouprawnieniu, rodzącej jedynie coraz nowe ideologie (s. 40). Odnoszę wrażenie, że o kobietach pisze z sarkazmem, w swoich dyskusjach z nimi powołuje się nawet na komitywę z Panem Bogiem (s. 42). „Maluje” swoje portrety Mona Lisy, opisuje Atenę z „placu tęsknoty”, a są to takie migawki fotograficzne, odbicia stanu duszy autora, jego zauroczeń. Opisując miasta stosuje personifikację, uosabia je. Pisząc o postaciach, modeluje je posągowo, rzeźbi je uwzględniając rzeczywiste bycie w konkretnym teraz.

      Kultura religijna u S. Tomczaka snuje się taką jedwabną nicią między biegunami wieczności i teraźniejszości. Jest ona w relacjach narodowościowych – Niemka i Polak – oraz problemach dobra i zła, życia i śmierci. Pisze naucz mnie / chodzić po wodzie / czerwone wino / w miłość do wiary zamieniać // naucz stania cierpliwego / czekania / na dotyk zbawienia / i sąd / osąd mojego istnienia // a będę pilny jak mrówka / dźwignę ten ciężar z pokorą / dwa razy większy / by wieczność była lżejsza (s. 56). Miłość opisywana jest obrazowo, sugestywnie: powiedz oczami co czujesz / jak jest / co / pomiędzy nami // a wtedy zagłaszczę cię / na miłość / lub odejdę / jak niepotrzebny nikomu pies (s. 60). Albo: rozlej się we mnie / cała / jak krew w żyłach (s. 61). Takim właśnie akcentem zamyka poeta swą książkę o czekaniu na cud.

      Dłużny jestem jeszcze czytelnikom informację, że publikacja ta otrzymała nagrodę główną w XII Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „Dać Świadectwo”. Gratuluję Autorowi „cudu”, jurorom następnych tak trafnych decyzji.




Sławomir Tomczak, Czekanie na cud
Śródmiejski Ośrodek Kultury, Kraków 2004